Apetyt na bloga

Jeśli sprawdzimy czołówkę najbardziej popularnych blogów w Polsce, możemy się zdziwić. Nie dotyczą mody ani urody, ale kulinariów. Poza podium znajdują się technologie czy lifestyle. Poradniki dla amatorskich kucharzy nie tylko otwierają ranking, ale zdecydowanie wyprzedzają konkurencję. Wniosek? Polacy lubią gotować i się inspirować. Porozmawialiśmy z osobami, które dzielą się swoimi kulinarnymi fascynacjami i wariacjami.

Autor: Maria Sikorska

Blogerów kulinarnych są tysiące, a każdy może wybrać spośród nich najbardziej inspirujących dla swojej osoby. Konkurencja jest spora, więc trzeba się wyróżniać, by zostać zauważonym. Kolorowym ptakiem wśród blogerów kulinarnych jest Rock Chief, czyli Artur Wilga, który pokazuje swoją kulinarną pasję w sposób szczególny –
z podróży po świecie. Można z nim smakować świat siedząc wygodnie w domowy fotelu.

Aloha Trinidad, Aloha Polsko! Niedzielny por już leci smakowicie rybny z red snapperem i piperadą, czyli sosem pieprzowym, chrupiącym migdałowym Ramonesem – kalafiorem Romanesco, szpinakiem i żółtym mangowym pomidorkiem. No i petarda krabowa, bo to lokalne danie na różne sposoby – od ciastka krabowego, krabowej zupy z coconutem, prosto z grilla w tempurze z majonezem i polentą czy przegrzebkiem. Nie ma niedzieli bez kapiącej smakiem jagnięciny w egzotycznych pitahajach i mojej krzyżackiej buły. Krewety z rybą i fasolą tonka. Chyba tego nie jadłem jeszcze. Ok. Będzie jedzone. Zaglądajcie do moich garów, mixujcie, lajkujcie, komentujcie co Wam w letnich garach gra. A w poniedziałek buła z ogórkiem wpada Rock gag”.

To przykładowy wpis Artura Wilgi, który do swoich luzackich, lekkich w formie opowieści o jedzeniu, dołącza soczyste fotografie egzotycznych potraw i swoich kulinarnych konceptów.

Maria Sikorska: Skąd pomysł na rockowe spojrzenie na kuchnię?

Artur Wilga: Chcę się dzielić swoja pasją i umiejętnościami z rockowym wykopem. Zaraz po przyjściu na świat, gdy zobaczyłem pierwszy bryzol z pieczarkami i ,,japona” w dworcowym bufecie, stwierdziłem, że zostanę szefem kuchni i będę karmił ludzi zdrową porcją egzotyki z kuchni świata. I stało się. Z wykształcenia jestem technologiem żywności, a w praktyce umożliwiam innym kulinarne uczty i przekazuję wiedzę, doświadczenie
na różnego typu pokazach, szkoleniach i warsztatach kulinarnych. Moja zawodowa przygoda z gotowaniem rozpoczęła się w 1989 roku, po zrobieniu dyplomu międzynarodowego szefa. Zawsze byłem blisko muzyki,
w latach 80-tych nawet tak bardzo, że nosiłem dredy i byłem rastamanem. Jeździłem na koncerty, grałem
na bębnach w kapeli. Moja kuchnia jest miksem kolorowej karaibskiej, śródziemnomorskiej, azjatyckiej, skandynawskiej z akcentem na polską folkową nutę  z ulubioną fusion.

M.S.: Czerpiesz inspiracje z kulinarnych podróży?

A.W.: Od 28 lat mam możliwość gotowania w różnych miejscach świata z lokalnych produktów dla międzynarodowych gości, od czarnych burgerów, pastrami, amerykańskiego BBQ przez arabskie tadżiny, baba ghannoush, japońskie dary morza i karaibskie homary podkręcone ziołami czy egzotycznym guava chutney.

M.S.: Który kraj zafascynował Ciebie kulinarnie najbardziej?

A.W.: Karaiby mają moc – połączenia mięs i owoców, ostrości papryki ze słodyczą mango. Norwegia pełna żabnic i dorszowych języków. Nowy York to dla mnie kolebka niekończących się inspiracji i przenikających
się smaków i kultur.

Wariacja karaibska Rock Chiefa

M.S.: Co Ciebie fascynuje w kuchni polskiej?

A.W.: W kuchni polskiej najbardziej kręci mnie to, co robią panie z kół gospodyń, ich przetwory lokalne
z wykorzystaniem czeremchy, rokitnika, pędów sosny, czarnego bzu i długodojrzewające wędliny. Staram
się łączyć nowoczesne trendy street foodu z naszymi staropolskimi przepisami.

M.S.: Jak oceniasz wyobraźnię Polaków w kuchni?

A.W.: Z tym niestety bywa różnie. Na szczęście jest wielu mistrzów kuchni z otwartymi głowami i autorskimi kuchniami. To chłopaki, którzy również podróżują. Bez tego trudno zaskakiwać.

M.S.: Czy blogi kulinarne mogą zmienić kuchnie Polaków?

A.W.: Fajne pomysły z pewnością rozwijają ich kulinarną wyobraźnię. Wariacje i entuzjazm w kuchni to sprawa indywidualna.

M.S.: Skąd wynika poczytność blogów?

A.W.: Dużą robotę zrobiły social media, programy kulinarne i oczywiście mobilność społeczeństwa. Teraz bycie dobrym szefem to nobilitacja. Kiedyś nikt się tego nie spodziewał.

Popularni blogerzy udowadniają, że swoją fascynacją kulinarną dzielić się może każdy, na swój niepowtarzalny sposób. Wystarczy kochać gotować i chcieć się dzielić pasją z innymi.

zywnosc.com.pl
© Materiał chroniony prawem autorskim –  regulamin