Piątek, 20 Lipca 2018 roku.

NIK sprawdzi jakość wody

NIK sprawdzi, czy woda, która dociera do naszych kranów, jest bezpieczna, i czy jej cena jest adekwatna do kosztów ponoszonych przez przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne. Kontrolę poprzedziła debata ekspertów. Płynące z niej wnioski zostaną włączone do programu ogólnopolskiego badania systemu zaopatrywania ludności w wodę.

O ile w dużych miastach nie ma większych problemów z jakością wody – wiele przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych zachęca do picia kranówki – o tyle w mniejszych miejscowościach bywa z tą jakością już różnie.” – dyrektor Delegatury NIK w Zielonej Górze, Zbysław Dobrowolski przypomniał podczas panelu wyniki lubuskiej kontroli z 2016 roku. Skontrolowane wtedy przedsiębiorstwa miały problemy z zachowaniem odpowiednich parametrów wody. Najczęściej stwierdzano w niej obecności bakterii z grupy coli. Pomimo tego nie podjęto żadnych działań poprawiających bezpieczeństwo sanitarne, a ujęcia wody nie były odpowiednio chronione. Konsekwencje takiego stanu rzeczy mogły dotykać nawet jednej piątej mieszkańców województwa.

W większości przypadków problem z jakością wody wynika jednak z niewłaściwie zrealizowanej lub eksploatowanej instalacji w samym domu. „Tragedia rozgrywa się na ostatnim odcinku, za który odpowiada nie przedsiębiorstwo, ale administrator budynku” – podkreśla prof. med. Jerzy T. Marcinkowski z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Brak odpowiedniego rozdzielenia ciepłego i zimnego dopływu sprzyja obecności w kranówce pałeczek Legionelli, odpowiedzialnej za choroby układu oddechowego. „Ilu mieszkańców zostaje zainfekowanych w ten sposób? Tego nie wie nikt, bo w Polsce nie rejestruje się – w przeciwieństwie do Niemiec czy USA – zakażeń wodopochodnych.” – przypomniał profesor.

Możemy jednak pomóc sami sobie, przestrzegając prostych zasad. Inż. Barbara Mulik, ekspert ds. bezpieczeństwa wody, radzi, by systematycznie dezynfekować końcówki kranów (tzw. perlatory), a przed nalaniem wody do szklanki odczekać, aż wyraźnie zmieni temperaturę na zimną. Warto także pilnować, by administrator okresowo płukał instalację wodną w budynku. Te proste czynności znacząco ograniczają ryzyko infekcji wodopochodnej.

Podstawowym problemem większości sieci wodociągowych w Polsce jest przewymiarowanie. Gdy powstawały, przewidywano, że zapotrzebowanie na wodę będzie w naszym kraju znacznie większe. Jednak obecnie przeciętny Polak – zamiast projektowanych na początku lat dziewięćdziesiątych 300 litrów – zużywa mniej niż jedną trzecią tej wartości (średnio 96 litrów). „To skutek oszczędności wymuszonej wzrostem cen wody, instalacji liczników w mieszkaniach, ale także konsekwencja modernizacji domowych urządzeń sanitarnych” – tłumaczy dr inż. Elżbieta Osuch-Pajdzińska z Politechniki Warszawskiej. Przewymiarowany system wymaga dodatkowych kosztów utrzymania – woda płynie w nim wolno, dochodzi do zastojów, a to rodzi potrzebę intensywnych działań monitorujących oraz przepłukiwania instalacji. Dlaczego zatem nie dokonać redukcji przerośniętego systemu? Nie jest to takie proste. Próby pokazały, że koszty „skurczenia” sieci dorównują kosztom jej utrzymania w obecnej postaci. Wychodzi więc na to, że paradoksalnie płacimy za wodę za dużo, bo zużywamy jej za mało. Trzeba jednak pamiętać, że zasoby wody w Polsce są jednymi z najniższych w Europie, dlatego po prostu trzeba ją oszczędzać.

Eksperci debatowali też w NIK o cenie wody. Bożena Rusinek, wicedyrektor Delegatury UKOiK w Krakowie, przyznała, że skala nieprawidłowości związanych z taryfami ustalanymi przez przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne jest tak duża, iż urząd nie jest w stanie bez wsparcia z zewnątrz zająć się wszystkimi skargami konsumentów. „Musielibyśmy praktycznie prowadzić wyłącznie te sprawy, pomijając wszystkie inne” – tłumaczy Rusinek. Problem potwierdziła Delegatura NIK w Szczecinie. Jej kontrola dotycząca cen usług wodociągowo-kanalizacyjnych pokazała, że postawione w potrójnej roli samorządy: właściciela przedsiębiorstwa, regulatora i przedstawiciela konsumentów – nie chroniły mieszkańców przed systematycznym wzrostem cen za dostarczanie wody i odprowadzanie ścieków. W ciągu ośmiu lat ceny te poszybowały w górę o ponad 60%, co istotnie odbiegało od poziomu inflacji w Polsce. Także wzrost nakładów na modernizację i rozbudowę sieci wodociągowo-kanalizacyjnej nie był wystarczającym uzasadnieniem dla tak dużej zmiany. Tymczasem cena wody – co podkreśla  prof. Marek Gromiec z Krajowej Rady Gospodarki Wodnej, zawarta jest w cenie niemal wszystkich innych produktów, bo dziś już praktycznie nic powstaje bez wody.

Marek Posobkiewicz, Główny Inspektor Sanitarny, docenił szerokie spojrzenie na bezpieczeństwo wodne, jakie zostało zaprezentowane podczas debaty w NIK. Płynące z niej wnioski zostaną wykorzystane w programie kontroli dotyczącej zbiorowego zaopatrzenia ludności w wodę przeznaczoną do spożycia. Wyników należy spodziewać się jeszcze pod koniec tego roku.

Źródło: NIK

Artykuły powiązane

Ta strona używa plików cookies polityka prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close