, 27 Września 2020 roku.

W dobie koronawirusa niszowa produkcja nie zapewni bezpieczeństwa żywnościowego

– Paradoksalnie, sytuacja z koronawirusem pomogła niektórym osobom zdefiniować na nowo branżę rolno-spożywczą. Twierdzenia, że Rolniczy Handel Detaliczny, żywność ekologiczna lub rzeźnie rolnicze zastąpią produkcję przemysłową, możemy znów włożyć między bajki. Niszowa, stanowiąca ułamek procenta produkcja, nie zapewni bezpieczeństwa żywnościowego – mówi w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl Tadeusz Wojciechowski, szef Fundacji Polskie Forum Bezpieczeństwa Żywności.

Adam Tubilewicz, Portalspozywczy.pl: Czy polska branża rolno-spożywcza zdaje egzamin w obliczu trudności związanych z pandemią koronawirusa?

Tadeusz Wojciechowski, szef Fundacji Polskie Forum Bezpieczeństwa Żywności: Kryzys, jakiego doświadczamy, jest największym od czasu drugiej wojny światowej. Pomimo że naukowcy spodziewali się wybuchu pandemii wirusowej na podstawie epidemii SARS, świńskiej grypy, czy grypy ptaków, skala problemu przerosła oczekiwania wszystkich. Sytuacja jest dramatyczna, bo zupełnie nieprzewidywalna. Wszystkie scenariusze są możliwe do spełnienia. Możliwy jest wariant łagodny taki jak na Tajwanie, ale grozi nam również scenariusz włoski. W dużej mierze rozwój sytuacji zależy od dyscypliny społeczeństwa i sprawności służb państwa. Kondycja branży rolno-spożywczej jest  w obecnej chwili dobra. Na razie łańcuch dostaw jest niezagrożony. 

Paradoksalnie, sytuacja z koronawirusem pomogła niektórym osobom zdefiniować na nowo branżę rolno-spożywczą. Twierdzenia, że Rolniczy Handel Detaliczny, żywność ekologiczna, rzeźnie rolnicze, zastąpią produkcję przemysłową, możemy znów włożyć między bajki. Niszowa, stanowiąca ułamek procenta produkcja, nie zapewni bezpieczeństwa żywnościowego.

Idealistyczne wizje przedstawiane podczas niedawnego Kongresu Mięsnego przez ministra rolnictwa, o nastaniu nowej ery rzeźni rolniczych, które będą alternatywą dla przemysłu mięsnego, w których drogi będą mogły się krzyżować, nie potrzebny będzie HACCP, a do dezynfekcji wystarczy woda, okazały się po raz kolejny mrzonką.

Ważne jest żeby realnie oceniać sytuację, politykę zawiesić „na kołku” i żeby, również na co dzień, a nie tylko w sytuacjach kryzysowych, nie dominowała ona w naszej rzeczywistości i debacie publicznej. 

Telekonferencja przeprowadzona 17 marca w ministerstwie rozwoju z producentami takimi jak Mlekovita i Lubella, czy wizyta prezydenta i ministra rolnictwa w Ciechanowie, gdzie mieści się siedziba Cedrobu, największego producenta drobiu w Polsce, świadczą o tym, że w dobie prawdziwego kryzysu polityka schodzi na dalszy plan, a zaczyna się dyskusja na temat realnych problemów związanych z wyżywieniem społeczeństwa.

Doświadczenia Chin pokazały, że dużym wyzwaniem dla sektora rolno-spożywczego w dobie koronawirusa jest kwestia logistyki i utrzymania produkcji. Jakie dostrzega pan możliwe zagrożenia w tym względzie? Czy przemysł będzie w stanie zwiększać produkcję gdy w każdej chwili może zabraknąć pracowników?

Si vis pacem, para bellum (Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny). Problem zapewnienia łańcucha dostaw może się pojawić kiedy personel zespołu pracowniczego zacznie chorować na koronawirusa, a cały zespół będzie musiał być poddany kwarantannie. Dlatego tak ważne jest wdrażanie odpowiednich procedur kryzysowych, dzielnie personelu na małe grupy, które w razie zarażenia można będzie łatwiej izolować. Równie ważne jest monitorowanie objawów chorobowych wśród załóg produkcyjnych i natychmiastowa reakcja przełożonych w tym zakresie.

Myślę, że popyt konsumencki nie osłabnie, ponieważ w sytuacji przedłużającej się izolacji naturalne będzie gromadzenie zapasów żywności, w szczególności jeśli sytuacja się zaostrzy i wprowadzony zostanie administracyjny zakaz opuszczania miejsc pobytu.

Polska Izba Mleka zaapelowała do ministra Ardanowskiego o wstrzymanie w zakładach i spółdzielniach mleczarskich wszelkich kontroli w obawie przed zawleczeniem koronawirusa. Jak ocenia pan to działanie?

Apel Polskiej Izby Mleka oceniam w kategoriach absurdu. Realizacja postulatu dotyczącego wstrzymania kontroli żywności w mleczarniach przez służby nadzoru ze względu na koronawirusa prowadziłaby do anarchii państwa. Mleczarnie nie są uprzywilejowaną gałęzią przemysłu spożywczego ani „świętą krową” w tym zakresie. Co z zakładami mięsnymi, produkcją piekarską i innym asortymentem żywności? Czy również je należałoby przestać nadzorować? Równie dobrze można by zawiesić działanie straży pożarnej czy policji. Argumenty użyte w tym apelu są zupełnie nietrafione.

Trzeba pamiętać, że lekarze weterynarii nadzorujący przemysł mleczarski działają w obszarze nadzoru nad produkcją żywności pochodzenia zwierzęcego, a więc elementu zdrowia publicznego. Po pierwsze, powiatowe inspektoraty weterynarii są przygotowane w zakresie profilaktyki zagrożeń epidemiologicznych. Z uwagi na fakt, że wciąż mają do czynienia z grypą ptaków, ASF i innymi chorobami zakaźnymi, dochowują należytej staranności przy prowadzeniu kontroli. Po drugie, państwo nie może sobie pozwolić na zmniejszenie rygorów w zakresie bezpieczeństwa żywności. Do kłopotów z koronawirusem nie są potrzebne nam dodatkowe problemy w postaci zatruć pokarmowych wystawiających na szwank zdrowie i życie obywateli. Oczywiście, niektóre kontrole, ze względu na wyjątkową sytuację, można przełożyć. Będą mogły zostać przeprowadzone w innych terminach, natomiast te nadzorujące bezpieczeństwo żywności muszą być prowadzone na bieżąco.

Dochodzimy tu do kolejnego problemu dotyczącego urzędowej kontroli żywności. Zdziesiątkowane kadry inspekcji weterynaryjnej przy obowiązkach w zakresie RHD, ASF i grypy ptaków są dodatkowo wystawione na ogromną próbę, jaką jest pandemia. Opieka pracowników inspekcji nad dziećmi nie uczęszczającymi do szkół ze względu na kwarantannę dodatkowo osłabia i tak słabe już kadry. Wymaga to nadzwyczajnych wysiłków ze strony rządu i ministerstwa rolnictwa. Wszyscy znaleźliśmy się w wyjątkowej sytuacji, w której potrzebna jest mobilizacja i zachowanie odpowiedniej staranności i ostrożności. Optymistyczne głosy dochodzące z Chińskiej Republiki Ludowej i Światowej Organizacji Zdrowia w zakresie opanowania sytuacji z koronawirusem pozwalają jednak patrzeć z nadzieją w przyszłość.  

Dziękuję za rozmowę.

Źródło: portalspozywczy.pl

 

Artykuły powiązane

Ta strona używa plików cookies polityka prywatności

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close